Kanał Dobrzycki, najstarszy kanał żeglugowy w Polsce

Utworzono .

6. Mapa Shrottera

Kazimierz Skrodzki

Kanał Dobrzycki, najstarszy kanał żeglowny w Polsce, cz.1

Wybudowane przed siedmioma wiekami przez mieszczan Zalewa połączenie wodne jeziora Ewingi z Jeziorakiem jest najstarszym kanałem żeglugowym w Polsce. Jakie względy zadecydowały o tej bezprecedensowej inwestycji w pierwszej połowie XIV wieku? Przecież realizowali ją niedawno przybyli osiedleńcy z dalekiej Turyngii w kraju dopiero co kolonizowanym. Jak przebiegała budowa tego kanału przy ówczesnym stanie techniki i narzędzi pracy? Z czym musieli zmierzyć się inwestorzy? Na powyższe pytania nie ma co prawda jednoznacznej odpowiedzi w źródłach, ale przynajmniej można spróbować na nie odpowiedzieć. To samo dotyczy zagadnień związanych z eksploatacją Kanału Dobrzyckiego do czasu jego unowocześnienia i włączenia w system dróg wodnych Kanału Oberlandzkiego w połowie XIX wieku.

Przesłanki budowy

Osadnicy, sprowadzeni pod koniec XIII wieku do Prus nad jezioro Ewingi przez zasadźcę Jakuba, pochodzili z Saalfeld, jednego z najstarszych miast Turyngii, położonego nad rzeką Soławą (Saale). Rzeka ta jest lewym dopływem Łaby, nad którą leży Hamburg, największy port handlowy Niemiec. Transport towarów Soławą, i dalej Łabą na północ w kierunku morza, odbywał się już od najdawniejszych czasów.

Emigranci z Saalfeld, podążając szlakiem lądowym do Prus, przeprawiali się przez Wisłę w Toruniu. Miasto to, lokowane przez Krzyżaków kilkadziesiąt lat wcześniej, będące od 1280 roku członkiem Hanzy, już wtedy liczyło się jako znaczący ośrodek handlu i żeglugi na Wiśle, co przybysze musieli dostrzegać. Również ich dalsza wędrówka na ziemię komturii dzierzgońskiej wzdłuż spławnej rzeki Drwęcy, wpadającej koło Torunia do Wisły, dała im okazję do zapoznania się z siecią rzeczną nowej ojczyzny.

Drwęca jest naturalnym i największym połączeniem wodnym Pojezierza Iławskiego z Wisłą, a tym samym i z Morzem Bałtyckim. Już od IX wieku stanowiła poważną arterię komunikacyjną dla zamieszkujących te ziemie plemion bałtyckich. O znaczeniu tego szlaku wodnego świadczą między innymi położone nad Drwęcą liczne zamki krzyżackie (Bratian, Kurzętnik, Brodnica, Golub, Złotoria), magazyny, przystanie oraz utworzenie spółki kupieckiej zajmującej się nie tylko handlem, ale też właściwą eksploatacją i konserwacją szlaku. Rzeka była trasą, którą można było transportować stosunkowo duże ładunki, od których przewozu i składu pobierano opłaty, znacznie wzbogacając skarb zakonu krzyżackiego[1].

Kolejny etap wędrówki przybyszów z Turyngii odbył się starym traktem na teren Pomezanii, aż do miejsca, skąd z Jezioraka wypływa rzeka Iławka, prawy dopływ Drwęcy. Stąd już wędrowcy, nie przechodząc na drugą stronę, leśnym traktem po zachodniej stronie Jezioraka, drogą prowadzącą ze stolicy biskupstwa pomezańskiego na wschód, dotarli do swojego celu.

Miejscem najlepiej nadającym się do założenia nowej osady, wyznaczonym przez Krzyżaków zgodnie z planem osadniczym komturii dzierzgońskiej, był północno-wschodni kraniec jeziora Ewingi, gdzie znajdowała się strażnica krzyżacka, a wcześniej pruski gród.

Osadnicy, zwabieni wizją lepszego życia, dość szybko postanowili wykorzystać możliwości, które stwarzała sieć wodna w ich nowej, pruskiej krainie. Nieobca im była bowiem żegluga dla celów handlowych; świadomi byli również korzyści z transportu wodnego, wówczas najtańszego, najdogodniejszego i bezpiecznego sposobu transportu towarów na odległe rynki.

Zapewne niedługo potem, po zagospodarowaniu się na nowym miejscu, w osadzie nazwanej przez nich Saalfeld (Zalewo), zaświtała w ich umysłach myśl wykorzystania walorów nowej ojczyzny, gęstej sieci jezior i rzek, do stworzenia dogodnych warunków dla transportu naturalnych bogactw tych okolic na dalsze rynki, ale też na potrzeby powstającego własnego ośrodka miejskiego.

W tym samym czasie inni osiedleńcy z Niemiec, sprowadzeni w ramach szeroko zaplanowanej akcji kolonizacyjnej prowadzonej przez komtura dzierzgońskiego Siegharda Schwarzburga, założyli w miejscu gdzie Iławka wypływa z Jezioraka, miasto Iławę. Otrzymało ono prawa miejskie podobnie jak Zalewo w 1305 roku. W obrębie miasta Krzyżacy wznieśli murowany dwór obronny, który był siedzibą prokuratora. Na wyższej kondygnacji mieściły się spichrze zbożowe. Zapewne Krzyżacy część nadwyżek zboża i inne miejscowe produkty wysyłali na sprzedaż Iławką i Drwęcą do Torunia. Niestety, nie zachowały się na ten temat materiały źródłowe. Te handlowe związki Iławy z nadwiślańskim Toruniem mogły jeszcze bardziej zmobilizować mieszczan Zalewa do włączenia się do tej wymiany. Świadczyć o tym może zapis z dokumentu z 1334 roku, o którym mowa będzie poniżej.

Wizja otwarcia okna wodnego na świat, drzemiąca w umysłach zalewskich osadników, stała się wręcz konieczna do urzeczywistnienia także ze względu na potrzeby związane z budową miasta. Najbliższe okolice powstającej osady, od dawna eksploatowane przez Prusów rolniczo, nie były zasobne w lasy, skąd można byłoby czerpać drewno, które na liście materiałów budowlanych zajmowało czołowe miejsce. Wtedy domy, najczęściej o konstrukcji szkieletowej, wznoszono z drewna lub drewna i gliny. Materiału tego używano też do stabilizacji gruntu pod fundamentami, do budowy rusztowań i konstrukcji pomocniczych. Dlatego też duże ilości drewna stały się wręcz niezbędne do wybudowania murowanego kościoła w Zalewie. Krzyżacy zaplanowali tutaj budowę majestatycznej budowli sakralnej, mającej też cechy obronne. Dlatego też na potrzeby miejscowej cegielni, która dostarczałaby budulec, potrzebne były spore ilości drewna. Oprócz surowca drzewnego, na budowę fundamentów kościoła i murów miejskich trzeba było również dowieźć z dalszych okolic znaczne ilości kamienia, bo nie występowały w najbliższych okolicach miasta. A najtańszym i bardzo dogodnym sposobem dowiezienia tych materiałów z nie tak odległych okolic na południe od Zalewa, z puszczy nad Jeziorakiem, był transport wodny.

Data budowy

Nie jest znana dokładna data rozpoczęcia i zakończenia budowy Kanału Dobrzyckiego. Ernst Deegen, autor pierwszej monografii dziejów Zalewa, wskazywał na lata 1331-1334,ale bez bliższego uzasadnienia[2]. Nikt potem nie weryfikował już tych dat i przyjęły się one jako czas, w którym powstał kanał. Daty te określono na podstawie dokumentu komtura w Dzierzgoniu, Günthera von Schwarzburga, z 25 kwietnia 1334 roku, w którym potwierdzono wcześniejsze przywileje nadane mieszkańcom miasta Zalewa[3]. Jest to fundamentalne źródło, z którego dowiadujemy się o powstaniu kanału jezioro Ewingi – Jeziorak. Mianowicie von Schwarzburg wspomina w nim, iż po jakimś czasie, gdy został komturem dzierzgońskim, zwrócili się do niego mieszczanie zalewscy z prośbą o zgodę na wykopanie kanału między Ewingami a Jeziorakiem. Fakt ten mógł mieć miejsce najwcześniej w 1331 roku, wtedy to bowiem Günther von Schwarzburg, po powołaniu jego poprzednika Luthera z Brunszwiku na wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego (17 lutego 1331 roku), objął urząd wielkiego komtura w Dzierzgoniu.

Z pewnością połączenie wodne gotowe było już w kwietniu 1334 roku, gdyż we wspomnianym dokumencie jest mowa o tym, iż mieszczanie zalewscy zwrócili się do niego o wystawienie uroczystego dokumentu potwierdzającego ich prawo do korzystania z tej drogi wodnej. Prace nad wykopaniem spławnego połączenia pomiędzy jeziorami mogły być zatem przeprowadzane od wiosny 1331 roku do jesieni 1333 roku, a więc w przeciągu niecałych trzech lat. W okresie zimy roboty ziemne nie mogły być bowiem prowadzone, a okres zimowy przełomu lat 1333-1334 i jeden miesiąc wiosny w 1334 roku wykorzystany był zapewne na przedstawienie przez mieszczan swojej petycji komturowi i przygotowanie przez niego odpowiedniego dokumentu. Biorąc pod uwagę przytoczone powyżej fakty, należy z całą pewnością przyjąć wcześniejszą datę zakończenia budowy Kanału Dobrzyckiego jeszcze w roku 1333.

Nawiązując do czasu prowadzenia prac ziemnych przy budowie tego połączenia, należałoby oprócz opóźnień spowodowanych warunkami atmosferycznymi, m.in. opadami deszczu, rozważyć jeszcze możliwości techniczne i ludzkie wykonanie wszystkich prac w przeciągu niespełna trzech lat. A te, w pierwszych latach planowanego kolonizowania okolic Zalewa, przy ówczesnym stanie techniki, były ograniczone. Wszystkie prace ziemne trzeba było wykonać, posługując się tylko siłą ludzkich mięśni. Kopanie w ziemi odbywało się drewnianymi łopatami, a ziemię gromadzono niedaleko od placu budowy, wywożąc taczkami, nie angażując woźniców z wozami konnymi lub zaprzęgniętymi w muły.

Inicjatorami budowy kanału byli mieszczanie Zalewa. Ich liczba w niedawno ulokowanym ośrodku - bo o metryce niespełna trzydziestoletniej - nie była zbyt znaczna. Co prawda w mieście wytyczono aż 122 działki (dwa razy więcej niż np. w pobliskim Dzierzgoniu, Miłomłynie czy Ostródzie), ale większość z nich w pierwszej połowie XIV wieku nie była jeszcze zasiedlona. Poza tym tylko nieliczni obywatele (mężczyźni) byli zdolni do fizycznej pracy przy kopaniu kanału. Z tego też względu do prac ziemnych musiała być zaangażowana okoliczna ludność pruska, może także Prusowie z dalszej okolicy, bowiem w owym czasie zaludnienie tego terenu, jak całych Prus, przez ludność rodzimą, było niewielkie. Szacuje się na przykład, iż w lauksie dobrzyckim, na obszarze którego budowany był kanał, mieszkało przed krzyżacką kolonizacją raptem około 160 Prusów.

Młyn wodny w Dobrzykach

Budowa połączenia wodnego pomiędzy jeziorami Ewingi i Jeziorak rozpoczęła się kilkadziesiąt lat po rozpoczęciu planowanego osadnictwa tych terenów. Przeszkodą w budowie kanału mógł okazać się młyn wodny w Dobrzykach, wsi zasiedlonej przez osadników niemieckich, która lokowana została w 1304 roku. Powstał on najprawdopodobniej krótko potem. Stawiając go, wykorzystano różnicę poziomów wód pomiędzy wyżej położonym jeziorem Ewingi a Jeziorakiem. Nie potwierdzono, iż istniał wcześniej naturalny ciek wodny łączący oba jeziora. Pewne fakty, o czym mowa dalej, jednak na to wskazują. Możliwe też, iż wykopano specjalnie rów, aby wykorzystać energię spływającej wody do poruszania kół młyńskich.

Młyn, mielący ziarna zbóż na mąkę, zbudowano prawdopodobnie w okolicy dzisiejszego mostu na kanale. Obiekt ten stanowiłby utrudnienie, a nawet przeszkodę dla spławnego połączenia jezior. Ale jak to czasami bywa, problem ten rozwiązały samoistnie siły natury.

Spiętrzanie wody zaporą młyńską zaczęło bowiem wyrządzać znaczne szkody w uprawach. Musiały być one znaczne, gdyż doprowadziły do skarg kierowanych do komtura w Dzierzgoniu. Mieszczanie z Zalewa i gospodarze z Kupina, którym podniesiony poziom wody zalewał pola i łąki położone nad jeziorem Ewingi, stawili się w 1327 r. przed komturem Lutherem von Braunschweigiem i poprosili go, aby powetował im szkody spowodowane spiętrzaniem wody z młyna[4]. Prosili też, aby w przyszłości nie było między jeziorami Ewingi a Jeziorakiem żadnego młyna czy zapory młyńskiej. Komtur za radą swoich najstarszych braci zakonnych zgodził się, aby poszkodowani mogli wykupić młyn dobrzycki i go zburzyć. Zapewnił również poszkodowanych, iż „w przyszłości w pobliżu miasta, na żadnym strumieniu między dwoma jeziorami, Ewingi i Jeziorakiem, nie powinien być budowany ani [żaden młyn], ani żadna zapora, ponieważ on sprawdził i stwierdził, że z tego [powodu] wymienionym ludziom wydarzyły się wielkie szkody”[5]. Oznaczać to mogło, jak twierdzi Kazimierz Madela, autor komentarza do aktów nadań miasta Zalewa, iż właścicielami tego młyna byli sami Krzyżacy[6]. Natomiast fakt wyrządzania szkód przez spiętrzenie wody w Ewingach świadczyć mógł, iż wcześniej jej nadmiar musiał być w sposób naturalny odprowadzony do niżej położonego Jezioraka. Postanowienie o niebudowaniu zapory pomiędzy jeziorem Ewingi a Jeziorakiem, nie ostało się, bowiem już kilka lat później, w odnowieniu lokacji z 25 kwietnia 1334 roku, następca Braunschweiga, komtur Günther von Schwarzburg zobowiązał mieszczan zalewskich do utrzymania Sluese na wybudowanym właśnie kanale łączącym Ewingi i Jeziorak.

Roboty ziemne

Połączenia jezior Ewingi i Jeziorak, przy szacowanym wtedy poziomie ich luster, na wysokości 100 m n.p.m., wymagało wykopania rowu o długości prawie 760 m. Musiał być on szeroki co najmniej na 4 m, głęboki maksymalnie na 1,5 m, a szerokość dna musiała wynosić około 2 m[7]. Takie parametry umożliwiały już spław drewna czy przepłynięcia łodzią, tyle że dwie jednostki płynące w przeciwnych kierunkach miały kłopot z ominięciem się (służyły do tego tzw. mijanki, czyli poszerzone odcinki kanału). Głębokość 1,5 m gwarantowała możliwość korzystania z kanału przez dłuższy czas. Należało się też liczyć z sezonowymi wahaniami poziomu wód, które dla jezior oberlandzkich wynosi współcześnie średnio 40 cm w ciągu roku[8]. A z upływem czasu zamulenie też było nieuchronne. Przy powyższych parametrach, objętość ziemi konieczna do usunięcia wynosiła 3.420 m3. Współczesne normy ręcznego kopania rowów, w zależności od rodzaju gruntu i skali trudności, wynoszą 1,3-2,4 m3 na godzinę pracy[9]. Z uwagi na stosowane ówcześnie materiały do wytwarzania narzędzi, powyższą normę dla wykopu rowu należałoby przyjąć na najniższym poziomie, to jest 1,3 m3 na godzinę pracy jednego człowieka. Po przeliczeniu otrzymujemy zatem 2.631 roboczogodzin niezbędnych do wykonanie samego tylko wykopu.

Dostosowanie wykopanego rowu do funkcji spławnego kanału wymagało jeszcze dodatkowych nakładów, na przykład zabezpieczających jego brzegi przed ich osuwaniem, a także pozbycia się wybranej ziemi. Musiała ona być wyniesiona na odległość co najmniej kilku metrów od krawędzi kopanego kanału. Należało również wybudować budowle towarzyszące, takie jak mijanki, i przynajmniej jedną suchą przeprawę przez kanał. Ponadto trzeba było na czas budowy ułożyć kładki do przejścia z jednej strony na drugą. Prace opóźniały niesprzyjające warunki spowodowane rodzajem gruntu, a także woda zaskórna. Dlatego też wyliczoną powyżej liczbę roboczogodzin trzeba zwiększyć co najmniej o 1/3, to jest do 3.508. Odpowiada to, przy dziesięciogodzinnym dniu pracy, ok. 351 osobodniom pracy.

Prace ziemne odbywały się poza okresem zimowym. Nie prowadzono ich również wtedy, gdy były pilne prace rolne czy święta kościelne. Przyjmijmy, iż prace budowlane mogły trwać w ciągu roku pełne pięć miesięcy, co daje łącznie ok. 130 dni (nie licząc niedziel). Tak też teoretycznie trzy osoby były w stanie, pracując codziennie po 10 godzin, zbudować kanał długości 760 m, w ciągu jednego roku kalendarzowego. Oczywiście przy założeniu, iż trzyosobowa ekipa dałaby sobie samodzielnie radę ze wszystkimi trudnościami, jakie mogły pojawić się w trakcie prac. W przypadku ich wystąpienia, np. konieczności wydobycia i przeciągnięcia głazu czy pnia dużego drzewa, niezbędna była większa liczba robotników. Trzeba też mieć na uwadze, iż ci sami ludzie, z różnych względów, nie mogli cały czas pracować przy kopaniu rowu. Trzeba było więc zaangażować do budowy większą ekipę robotników.

Najprawdopodobniej po podjęciu decyzji o budowie spławnego przekopu i uzyskaniu ustnej zgody komtura mieszczanie od razu przystąpili do prac ziemnych. Zaangażowali do nich z pewnością od razu więcej osób, aby zrealizować inwestycję możliwie jak najszybciej, nie przeciągając jej na następny rok. Oprócz nich z pewnością zaangażowana była również osoba nadzorująca prace i organizująca zabezpieczenie logistyczne całego przedsięwzięcia. Takiego specjalistę znaleziono zapewne w dalszej okolicy. Był to wtedy okres wznoszenia krzyżackich zamków i budowy miast oraz budowli towarzyszących. Potrzebni do tego fachowcy w Prusach wówczas byli. Ich dziełem są zachowane do dziś budowle średniowiecznej architektury z początków XIV wieku. Specjalista w zakresie budowli wodnych był niezbędny z uwagi na specyfikę budowy (prace w gruncie wodonośnym, potrzeba zaprojektowania i zbudowania zabezpieczenia przed niekontrolowanym wypływem wody z jeziora Ewingi). Z uwagi na potrzebę zaangażowania fachowców, aby nie podrażać kosztów przedsięwzięcia, trzeba było w możliwie najkrótszym czasie wykonać całość prac. Mieszczanie najpewniej zlecili tę ciężką fizyczną pracę. Prusom mieszkającym w pobliżu budowy. Stanowili oni wtedy w Prusach zdecydowaną większość ludności. Wcześniej, jak już wspomniano, ich populacja w okolicy budowy kanału nie była liczna, ale po okresie kilkudziesięcioletniego okresu pokoju, a także wskutek planowego osadnictwa w Pomezanii, w którym częściowo też uczestniczyli, uległa ona zwiększeniu.

Zalewianie pokrywali z własnych sakiewek wszystkie koszty budowy. Świadczy o tym fragment przywołanego przywileju z 25 kwietnia 1334 roku „…oni [mieszczanie zalewscy] swoje [własne] denary i swoją [własną] pracę przeznaczają na tenże kanał”. Obywatelom Zalewa bardzo zależało na realizacji tej inwestycji, okna na świat, nawet kosztem czasowego zaniechania budowy murów obronnych okalających gród. Wybudowane one zostały, częściowo za pieniądze pożyczone od zakonu, dopiero na początku XIV wieku.

Śluza czy jaz?

Budowa kanału obwarowana była przez Krzyżaków pewnymi nakazami. Komtur Günther von Schwarzburg, o czym wspomina w przywileju, przed wydaniem zgody na budowę zwrócił się o radę do swoich najstarszych braci z konwentu dzierzgońskiego. Zaakceptowali oni pomysł mieszczan zalewskich. Ale jednocześnie budowniczowie otrzymali od Krzyżaków wytyczne dotyczące realizacji przedsięwzięcia: „jezioro Ewingi nie powinno od tego ani się zmniejszyć ani opaść, a oni [inicjatorzy budowy kanału] powinni zrobić przed jeziorem Ewingi Sluese, która zatrzyma wodę, tak że jezioro Ewingi niczym niepokojone pozostanie na swoim właściwym miejscu”. Wyraz „Sluese”, we współczesnym języku niemieckim występujący w formie „Schleusse”, oznacza śluzę, jaz. Śluza jest budowlą hydrotechniczną mającą za zadanie umożliwienia podczas żeglugi pokonywania różnic poziomu wody przez jednostki pływające. Jej działanie polega na tym, że jednostka wpływa do komory przez jedną przegrodę otwartą przy drugiej przegrodzie zamkniętej. Pierwszą następnie zamyka się i woda, w zależności od potrzeby, jest napuszczana do komory lub z niej wypuszczana. Po wyrównaniu poziomów w komorze i kanale wylotowym wrota zostają otwarte i jednostka wypływa. Tego rodzaju śluzy - chiński wynalazek z X wieku - pojawiły się w Europie dopiero pod koniec XIV wieku. Tak też w chwili wydania zalecania, aby zabezpieczyć niekontrolowany odpływ wód z jeziora Ewingi, śluzy w rozumieniu współczesnym, nie były jeszcze znane. Dlatego należy przyjąć, iż w powyższym zapisie chodziło o postawienie jazu, który by zabezpieczał w miarę stabilny poziom wody w jeziorze Ewingi. Jaz to budowla hydrotechniczna, ziemna, ziemno-betonowa zbudowana w poprzek cieku wodnego. Spiętrza ona wodę w celu utrzymania stałego jej poziomu dla żeglugi; zabezpiecza przed powodzią, służy zaopatrzeniu w wodę oraz do celów energetycznych. Jaz można wyposażyć w odpowiednie zamknięcia umożliwiające regulację wysokości, co daje większe możliwości zarządzania zasobami cieku wodnego. Jaz może umożliwić też przepłynięcie jego szczytem. Takie budowle były znane i budowane w ówczesnych czasach[10]. Jaz na kanale mógł być budowlą ziemno-drewnianą posiadającą wrota, otwierające się na moment pokonywania go przez jednostki pływające. Prąd wody na kanale nie był zapewne tak jak i obecnie, na tyle wartki, aby było to niemożliwe.

Mogły być zastosowane jeszcze dwa inne sposoby przedostania się jednostek pływających przez jaz: górą wraz ze spadkiem wody lub przez przeniesienie ich obok. Ten ostatni był co prawda uciążliwy, ale przy niewielkich rozmiarach łodzi i przeniesieniu ładunku w partiach, całkiem realny. W przypadku tratw podążających w kierunku Zalewa należało przeciągnąć je górą, o ile nie było specjalnego przepustu. Ludzi wspomagać mogły w tym ostatnim przypadku zwierzęta pociągowe (woły, konie), które zaprzęgano ówcześnie do przemieszczenia tratw i łodzi w górę rzeki.

Jaz najpewniej powstał niedaleko dzisiejszego mostu w Dobrzykach, gdzie znajdował się poprzednio młyn wodny. Musiało to być miejsce wąskie, aby jaz był krótki i niezbyt kosztowny[11]. Takie budowle zakłada się je powyżej ujść kanałów i rowów osuszających, wodnych, aby nie straciły one odpływu. Właśnie z pól w Dobrzykach naprzeciwko starego cmentarza ewangelickiego rów odwadniający dochodzi do obecnego kanału.

Nie ma pewności, czy później, jeszcze za czasów krzyżackich, zbudowana została śluza na Kanale Dobrzyckim. Co prawda ze względu na międzynarodowy skład konwentów krzyżackich nowinki techniczne dochodziły do państwa krzyżackiego dość szybko, ale po rujnującym Prusy okresie wojen polsko-krzyżackich i załamaniu się wymiany towarowej nie było już z pewnością potrzeby takiej budowy, a mieszczan nie było już stać na taką inwestycję. Możliwe, iż śluza powstała tu dopiero w trakcie budowy Kanału Oberlandzkiego, w połowie XIX wieku. Została rozebrana w 1886 roku podczas kolejnych prac renowacyjnych na kanale.

Należy jeszcze wyjaśnić, dlaczego bracia zakonni zobowiązali stanowczo na piśmie mieszczan zalewskich do zabezpieczenia poziomu wody w Ewingach. Stałe połączenie o określonych parametrach (szerokość i głębokość) z Jeziorakiem, gdyby nie było ograniczone, spowodowałoby szybszy i niekontrolowany odpływ wód z Ewingów, a to z kolei wpłynęłoby niekorzystnie na obronność miasta poprzez naruszenie istniejącego układu hydrograficznego. Przede wszystkim chodziło o to, aby jezioro Trupen – obecnie nieistniejące (teren nazywany teraz Atlantydą)[12] - okalające od północy teren grodu, pełniło funkcję ochronną. Wody Ewingów podchodzące niemal pod wyniesienie, na którym założono miasto, spełniały podobną rolę od strony zachodniej. Obniżenie poziomu Ewingów spowodowałoby również pogorszenie obronności Zalewa od południa poprzez szybszy odpływ wody strumieniem z okolic Kupina, okalającym z tej strony miasto i pełniącym funkcję fosy. Zakon nie był zainteresowany powiększaniem obszarów pod rolnictwo w tych okolicach dysponował wówczas jeszcze sporymi terenami pod kolonizację, a Zalewo otrzymało w ramach nadań sporo ziemi dla osadników przybyłych z Turyngii.

Most w Dobrzykach

Dobrzyki leżały na drodze prowadzącej z Zalewa do biskupstwa pomezańskiego; dalej za wsią biegła pomiędzy jeziorem Rucewo Małe a Jeziorem Płaskim w kierunku Susza lokowanego w tym samym roku co Zalewo i Iława. Nazwę po raz pierwszy odnotowano w źródłach z 1343 roku: "ad viam, que ducit de Salveld in Resenberck".

Przeprawienie się suchą stopą przez kanał Ewingi-Jeziorak wymagało wybudowania mostu. Nie musiała to być jakaś monumentalna budowla, gdyż przepływające kanałem łodzie nie były jednostkami dużymi, a tratwy łatwo można było przepchnąć nawet pod dość nisko zawieszoną budowlą nawodną. Pierwszy most zbudowano zapewne już wkrótce po wybudowaniu kanału, najtańszym kosztem, z drewna, z surowca najbardziej dostępnego w okolicy. Mogła to być prosta konstrukcja stała lub rozsuwana, ta ostatnia podobna do tej, jaka była na kanale przed 1945 rokiem, na drodze polnej prowadzącej z Kozin i dochodzącej do szosy Zalewo – Dobrzyki[13]. Z pewnością pokonywanie kanału, ale tylko pieszym, umożliwiał wybudowany na kanale jaz.

Z pewnością należało wielokrotnie odtwarzać elementy drewnianej konstrukcji. Jej stan, tak jak i dróg w okolicach Zalewa, nie był po kilkudziesięciu latach użytkowania najlepszy, o czym świadczy list odpustowy biskupa Johanna von Pomesanien wystawiony na zamku prabuckim 27 maja 1383 roku. Wzywał on mianowicie wszystkich chrześcijan do naprawy lub przebudowy dróg i mostów koło Zalewa: ad reformationem seu constructionem viarum semitarum et pancium foris appidum Saveldt. Za jałmużnę i udzieloną pomoc biskup obiecał udzielić czterdziestodniowego odpustu.

Wraz z rozwojem osadnictwa na tych ziemiach i zwiększonym ruchem na drogach musiała powstać nowa, bardziej trwała konstrukcja mostowa. I powstała - na przedłużeniu głównej ulicy Dobrzyk w kierunku kanału. Na mapie Królestwa Prus Jana Władysława Suchodolca z 1732 roku wyraźnie zaznaczono przeprawę drogową przez kanał w miejscu obecnie istniejącego mostu[14]. Jest to prawdopodobnie pierwsze odwzorowanie kartograficzne tej budowli na kanale, a także dróg dobiegających z Zalewa i Polajn.

Bardziej dokładny widok zbiegu dróg i ulicy idącej od mostu w Dobrzykach można zauważyć już na tzw. mapie Schröttera z początków XIX wieku. Wyraźnie na niej widać, że ulica wiejska kończy się za mostem, na wschodnim brzegu kanału, skąd w lewo prowadzi zadrzewiona droga w kierunku Zalewa; odwzorowano również polne drogi do Rudni (obecnie do kolonii Dobrzyk-Bujwidowa) oraz do Polajn.

Kanałowa strażnica?

W zbiorach dawnego Prussia-Museum z Królewca zachowały się notatki z lat trzydziestych XX wieku o nadkanałowym grodzisku zlokalizowanym na wzniesieniu o nazwie Schiefe Berg, na wschodnim jego brzegu, po lewej stronie drogi z Dobrzyk do Zalewa[15]. Posiadało ono regularne, pierścieniowate wały. Obecnie jest ono niemalże nieczytelne w terenie[16]. Wiosną 2009 r. Seweryn Szczepański znalazł tutaj od strony kanału, w trakcie badań terenowych, tylko fragmenty ceramiki nowożytnej[17].

Czy ta lokalizacja mogła miała związek, jak zastanawia się Seweryn Szczepański z grodziskiem pełniącym funkcję strażnicy przy przeprawie przez Kanał Dobrzycki?[18] Raczej nie, gdyż w czasach budowy kanału miejsce to znajdowało się nad brzegiem wydłużonej odnogi Ewingów, które sięgały wtedy prawie do Dobrzyk. Możliwe, iż mieszkańcy grodu trudnili się połowem ryb.

Zdjęcia z lat trzydziestych XX wieku terenu byłego grodziska nad Kanałem Dobrzyckim znajdują się w berlińskim Staatliche Museen.

Użytkowanie kanału

Dokument wydany w Dzierzgoniu 25 kwietnia 1334 roku zezwalał wszystkim, którzy mieszkają w Zalewie "lub przed nim” (chodziło o mieszkańców przedmieścia i zapewne Półwsi, która należała od jej założenia do miasta) bez jakichkolwiek opłat „płynąć Jeziorakiem do Iławy i gdziekolwiek indziej w swoich interesach”. Jednocześnie zalewianie nie powinni byli „wozić żadnych obcych czy to za darmo, czy też za jakiekolwiek wynagrodzenie”. Ostatni warunek w wyraźny sposób zakazywał inicjatorom budowy kanału czerpania korzyści z jego wybudowania poprzez świadczenie usług przewozowych na rzecz innych osób.

Pierwsze lata dziesięciolecia użytkowania kanału przypadły na bardzo dobry okres w dziejach Prus. W czasie długich i w miarę spokojnych rządów wielkiego mistrza Winrycha v. Kniprode (1351-1382) także Zalewo partycypowało w prospericie, jaką osiągnęło wówczas państwo krzyżackie na ziemiach pruskich. Były to bowiem złote czasy zakonu, w których osiągnęło ono największy zasięg terytorialny i wysoki stopień rozwoju gospodarczego. Okres rządów v. Kniprode charakteryzował się także rozkwitem rzemiosła z jego ściśle uporządkowanymi cechami i korporacjami. Również w Zalewie toczyło się życie cechowe, które w późniejszym okresie podupadło i długo nie osiągnęło takiego poziomu jak w średniowieczu. Oprócz zakładów rzemieślniczych znajdujących się w obrębie miasta i za murami, na północ od miasta znajdowała się cegielnia i gliniarnia. Tego rodzaju zakłady funkcjonowały już od chwili powstania miasta, co związane było z ówczesną techniką budowlaną. Stanowiły one zapewne własność miasta i przynosiły mu pewne dochody. Wiadomo, iż w późniejszych czasach cegielnia jednorazowo suszyła 20 000 sztuk cegieł. Wapno wypalano również na miejscu, przy murach miejskich. Do tego celu potrzebne było drewno, które sprowadzano drogą wodną z lasów nad Jeziorakiem.

W XIV wieku zakon niezwykle intensywnie rozwijał działalność handlową. Prowadzili ją stali urzędnicy zakonni, zwani wielkimi szafarzami (w Malborku i Królewcu). Ponadto, na każdym zamku krzyżackim, także w pobliskim Przezmarku, działał urzędnik szafarz zajmujący się również sprawami handlu o zasięgu lokalnym. Współdziałał z mieszczanami z okolicznych miast. Pośrednictwo małych miast umożliwiało urzędnikom zakonnym skup zboża, jak i zwiększało możliwości sprzedaży sukna importowanego z Zachodu. Przed 1400 rokiem mieszkańcy małych miast pruskich - przede wszystkim poprzez pośrednictwo przedsiębiorstw handlowych wielkich szafarzy zakonnych, sprzedając zboże i artykuły leśne, kupując sukno i korzenie – uczestniczyli w międzynarodowej wymianie hanzeatyckkiej. Mieszczanom z Zalewa sprzyjało wodne połączenie z Jeziorakiem, a dalej, dzięki Iławce i Drwęcy, z Toruniem. Siłą napędową rozwoju tego nadwiślańskiego miasta był handel, szczególnie zamorski. Miasto leżące 200 km od morza miało własną flotę i było najważniejszym polskim portem morskim w późnym średniowieczu. Do Torunia zawijało do 160 statków zagranicznych rocznie. Toruńskie statki utrzymywały kontakty z największymi portami zachodniej Europy. Miasto ówcześnie było najważniejszym importerem towarów do Polski i eksporterem produktów polskich do miast zamorskich. W spisach handlowych portów morskich Toruń był wymieniany jeszcze do końca XVIII wieku[19]. Tak więc port w Toruniu leżący u ujścia Drwęcy do Wisły był docelowym punktem wypraw handlowych z ziemi zalewskiej. Znamienny pod tym względem jest zapis w cytowanym już dokumencie z 1334 roku. Zezwalano w nim wszystkim, którzy mieszkają w Zalewie "lub przed nim” bez jakichkolwiek opłat „płynąć Jeziorakiem do Iławy i gdziekolwiek indziej [do Torunia- K.S.] w swoich interesach”. Nie była to podróż łatwa. Cała trasa spod murów Zalewa do Wisły liczyła około 210 km. Pierwszą przeszkodą był jaz na Kanale Dobrzyckim, potem młyn wodny na Iławce w Iławie. Również na Drwęcy w niektórych porach roku mogły zdarzać się utrudnienia w żegludze.

W zakresie sprzedaży towarów (głównie sukna) partnerem szafarzy, w większości małych miast, była zwykle jedna osoba. Współpraca ta stanowiła dla partnera źródło dość poważnych zysków. Robert Czaja, analizując ten handel na podstawie ksiąg szafarzy malborskich i królewieckich, może ze względu na niekompletność zachowanych materiałów źródłowych i wąski zakres czasowy badań, nie odnotował Zalewa wśród ośrodków, z którymi transakcje handlowe z Zakonem były dość intensywne[20].

Znamienne jest jednak znalezienie w 1991 roku w Zalewie, w fundamentach średniowiecznej kamienicy, złotych florenów[21]. Natrafiono na nie w trakcie prac przy budowie garażu nad skarpą. Główna część skarbu znajdowała się w okolicach dawnej studni, jednak w trakcie prac budowlanych skarb został rozwleczony. Ogółem można go szacować na 200 do 220 sztuk złotych monet pochodzących z Florencji, francuskiego Delfinatu Viennois (księstwo następcy tronu Francji), a także z mennicy przebywającego wówczas w niewoli w Awinionie papieża Jana XXII[22]. Przedstawiały one wówczas ogromną wartość. Według najnowszych badań floreny wchodzące w skład skarbu zalewskiego pochodzą najpóźniej z lat 1340-1350, a więc musiały znaleźć się w Zalewie w pierwszych kilkudziesięciu latach po przekopaniu Kanału Dobrzyckiego.

Jedna z hipotez mówi, że należały one do bogatego kupca lub dostojnika kościelnego albo dygnitarza wybierającego się w daleką podróż. Floreny były bowiem wtedy pieniądzem europejskim[23]. Biorąc pod uwagę położenie geograficzne Zalewa, całkiem możliwe, że skarb ten zgromadzony został jako efekt działalności handlowej zalewskiego kupca, który dzięki połączeniu wodnemu miasta z portem morskim w Toruniu wzbogacił się tak bardzo na handlu produktami rolnymi i leśnymi wysyłanymi w świat z komturstwa dzierzgońskiego.

Kontakty z małymi miastami uległ ograniczeniu już na początku XV wieku, ze względu na słabość finansową pruskiego mieszczaństwa. Pod koniec XIV wieku cała strefa hanzeatycka wkroczyła w fazę długotrwałej depresji ekonomicznej, i to niezależnie od klęski grunwaldzkiej. Skutki kryzysu odczuły najbardziej małe miasta. Ostatecznie handel szafarzy krzyżackich upadł. Skutkiem było ograniczone korzystanie z Kanału Dobrzyckiego i dalszego szlaku wodnego w kierunku Torunia.

Zakończenie

Kanał Dobrzycki po intensywnej eksploatacji w pierwszych kilkudziesięciu latach swojego istnienia stał się nieodłącznym elementem sieci dróg wodnych Prus Górnych (Oberlandu). Połączenie wodne Ewingów i Jezioraka odwzorowywane było na prawie wszystkich ówczesnych mapach. Świadczy to też o tym, że dbano o tę drogę wodną, nie dopuszczając do zamulenia, co przy ekspansji roślinności powodowałoby jego zarośniecie i przerwanie połączenia wodnego jezior. Z pewnością co pewien czas przeprowadzano prace renowacyjne finansowane ze szkatuły książęcej, polegające przede wszystkim na pogłębieniu zamulonego koryta, usunięciu roślinności zarastającej taflę i na umocnieniu osuwających się brzegów. Konieczność przeprowadzenia tych prac wynikała również z tego względu, iż ich zaniedbywanie mogło spowodować utrudnienie odpływu nadmiaru wód z jeziora Ewingi, co w konsekwencji mogło spowodować zalanie terenów nadjeziornych wokół miasta. Po raz pierwszy źródła podają informację o robotach udrożniających Kanał Dobrzycki w XVIII wieku. Mianowicie w 1776 roku za pieniądze ze szkatuły królewskiej kanał doprowadzono ponownie do żeglowności. Poszerzono go wtedy i pogłębiono. Świadczyć to mogło o użytkowaniu drogi wodnej przez żeglugę. Przeprowadzona wówczas regulacja kanału miała też związek z powodziami, do których doszło w okolicy kilka lat wcześniej. W XVIII wieku powstały też pierwsze plany połączenia jezior oberlandzkich z Wisłą.

Kolejne koncepcje dotyczące regulacji stosunków wodnych w Prusach Górnych, a przede wszystkim połączenia jezior Pogórza z Bałtykiem, w których poważna rola przypadała Kanałowi Dobrzyckiemu, pojawiły się w latach trzydziestych XIX wieku. Jedna z nich, pierwsza wersja połączenia wodnego Zalewa, Iławy i Ostródy z portem morskim w Elblągu, została zrealizowana przez inż. G. J. Steenkego, który zbudował Kanał Oberlandzki. Niestety zaniechano realizacji drugiej rozpatrywanej wersji, krótszego i tańszego połączenia wodnego jezior oberlandzkich z Elblągiem, w której Kanał Dobrzycki byłby ostatnim wybudowanym przez człowieka odcinkiem tego szlaku przed dotarciem do Iławy.

Kazimierz Skrodzki

Poznań, 29 października 2017 roku

Na podstawie artykułu własnego, Zalewskie okno na świat - Kanał Dobrzycki, najstarszy kanał żeglowny w Polsce, „Zapiski Zalewskie”, nr 32/2015, s. 5-21.

Spis ilustracji:

  1. Saalfeld nad rzeką Soławą w 1650 roku Rycina Matthäusa Meriana z "Topographia Germaniae".
  2. Toruń, Zalewo, Wisła i rzeka Drwęca na mapie Polski Wacława Grodeckiego z XVI wieku.
  3. Średniowieczny młyn wodny w angielskim psałterzu Luttrella z lat 1320-1340.
  4. XIX wieczny jaz na Tamizie w Halt z bramą umożliwiająca przepłynięcie łodzi, w: Hall S.C., The Book of the Thames: From Its Rise to Its Fall..., London 1859, s.56.
  5. Jaz na Tamizie, ze stałym mostem, na rycinie z XIX wieku, w: H.R. Robertson, From Life on the Upper Thames, London 1875, s. 44.
  6. Most w Dobrzykach (Weinsdorf) na mapie Schröttera z początków XIX wieku.
  7. Średniowieczne Zalewo według makiety wykonanej przez zalewskich uczniów na 700-lecie rocznicy nadania pierwszych praw miejskich.
  8. Zalewskie złote floreny w Muzeum Warmii i Mazur, w: Januszkiewicz Z., Skarby…, op.cit.

 Autorem fotografii 1-17 jest Kazimierz Skrodzki

[1][1] W 1391 roku w Ostródzie, która miała poprzez Drwęcę połączenie z Toruniem, były dwa Weihsekahne, statki o znaczących rozmiarach stosowane zarówno do przewozu towarów masowych, jak również do bieżących napraw wałów na rzekach, Domżał R., Statki i ich załogi na dolnej Wiśle w XII-XV w., Gdańsk 2014, s. 33.

[2] Deegen E., Geschichte der Stadt Saalfeld, Saalfeld 1905, s. 291-292.

[3] Przywilej lokacyjny miasta Zalewa z 25.04.1334 r., według Zalewskiej Księgi Miejskiej, s. 131-134 znajdującej się w kopii z 1408 r. - Deegen E., op. cit., s. 10-13.

[4] Erlass Luther’s von Braunschweig die Abbrechung einer Mühle bei Weinsdorf betreffend vom 29. September 1327, w: Deegen E., op.cit., Bd. II, Nr IV, s. 9-10.

[5] Przywilej lokacyjny z 25.04.1334 r., Przywileje lokacyjne Zalewa [tłumaczył prof. Tomasz Jasiński], w: Zapiski Zalewskie, nr 8, 2008 r., s. 4-9.

[6] Madela K., Przywileje lokacyjne Zalewa. Komentarz, w: Zapiski Zalewskie, nr 8, 2008 r., s. 9-11.

[7] Parametry budowanego w XIX wieku Kanału Elbląskiego były następujące: szerokość dna 7,532 m, lustra wody 15,065 m i 1,255 m głębokości przy niskim poziomie wody.

[8] Srokowski S., Prusy Wschodnie, Gdańsk 1945, s. 65. Różnica bezwzględna między najniższym a najwyższym wodostanem, jaką dla jeziora Jeziorak zanotowała długoletnia obserwacja, wynosi 76 cm, Skibniewski L., Wahania poziomów zwierciadła wody większych jezior Pojezierza Pomorskiego i Mazurskiego, w: Przegląd Meteorologiczny i Hydrologiczny , R. VII, 1954, Z.3-4, s. 159-172.

[9] Minimalna i maksymalna norma dla wykopów ziemnych o różnym przekroju przy melioracjach agrotechnicznych, Katalog norm czasu dla prac leśnych wykonywanych w zagospodarowywaniu lasu, s.17.

[10] W trzynastym stuleciu na całym biegu Odry istniało około 20 jazów, Andrzej Szymański A., (Uniwersytet Opolski), Koźle nad Odrą. Miasto i rzeka do 1946 r., s.2, w: www.k-k.pl/dokumenty/szymanski/k-k-miasto_nad_odra.doc.

[11] Por. Matakiewicz M.J., Żegluga śródziemna i budowa dróg wodnych, Warszawa 1931, s.479.

[12] Zob. Łozińska A., Atlantyda – pradolina Trupen, w; Zapiski Zalewskie, nr.2, kwiecień 2003, s. 22-23,

[13] Resztki kilku pali z jego konstrukcji widoczne są jeszcze dzisiaj na zachodnim brzegu kanału (wizja lokalna w 2015 roku).

[14] Mapa J.W. Suchodolca, XXIX. Vergrösserte Sectiones des General - Carte von dem Königreich Preüssen, arkusz 17. Zał. do Szeliga J. , Działalność kartograficzna Samuela i Jana Władysława Suchodolców w Prusach w XVII i XVII wieku, Warszawa 2004.

[15] Notatka archiwalna w Staatliche Museen zu Berlin – Preussischer Kulturbesitz. Museum für Vor- und Frühgeschichte: Weinsdorf, Kr. Mohrungen, Prussia Archiv, Sign.: PM-A 598/1: Archiv der vor- und frühgeschichtlichen Sammlung des Prussia-Museums Königsberg i. Ostpr.

[16] Szczepański S., Średniowieczne założenia obronne z okolic Zalewa, w: Zapiski Zalewskie nr 16-2009, s. 11-18.

[17] Szczepański S., „Wykopaliska” w archiwach – archeologia archiwalna w archiwach na przykładzie wybranych stanowisk Pojezierza Iławskiego, w: Grodziska Warmii i Mazur stan wiedzy i perspektywy badawcze. Archeologia Hereditas 1, Red. Z. Kobyliński, Warszawa-Zielona Góra, 2013, s. 239-240.

[18] Szczepański S., Średniowieczne…, s.13.

[19] Port morski Toruń. Opracowanie w ramach obchodów 775–lecia przyznania Toruniowi praw miejskich, Toruńskie Towarzystwo Tradycji Morskich, Piotr Jassowicz.

[20] Czaja R., Miasta pruskie a Zakon krzyżacki. Studia nad stosunkami między miastem a władzą terytorialną w późnym średniowieczu, Toruń 1999, s. 14-166.

[21] Januszkiewicz Z., Paszkiewicz B., Węcławski J., The hoard of gold florins from Zalewo: (a preliminary information), w: Wiadomości Numizmatyczne, 1996 z. 1-2, s. 117-120.

[22] Zalewskie floreny są pierwszym znaleziskiem monet złotych na obecnych ziemiach polskich (w średniowieczu obszar ten należał do Państwa Zakonnego). Jest to też jeden z pierwszych skarbów w Europie, który zawierając wyłącznie emisje florenckie, posiada tylko jedną emisję obcą je naśladującą. Skarb ten (88 monet zgromadzono w latach 1991-2000) jest także najpiękniejszym w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

[23] Januszkiewicz Z., Skarby monet zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Olsztyn 2001, s.10 (z tego źródła pochodzi zdjęcie złotych florenów). Należy dodać, iż skarb złotych z Zalewa stał się kanwą powieści dla młodzieży Jerzego Szumskiego pt. „Pan Samochodzik i… floreny z Zalewa” wydanej w 1999 r.

1. Saalfeld nad rzeką Soławą23. Mlyn w angielskim psałterzu Luttrella4. Jaz na Tamizie w Halt5. Jaz na Tamizie z mostem7. Sredniowieczne Zalewo8. Złote floreny

16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS16. Kanał Dobrzycki 2014.02.12 KS